Przewielebny Ksiądz Doktor

Wojciech Sadłoń

Dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego

Uroczystości ślubne publicznie znanych osób budzą wielkie zainteresowanie nie tylko w Polsce ale i na całym świecie. Uroczystość o takim charakterze, która miała miejsce niedawno w Łagiewnikach, wzbudziła wiele dyskusji i wątpliwości wśród katolików w naszym kraju.

Przedmiotem debat stało się, czy stwierdzenie nieważności małżeństw, gdy dotyczy to wieloletnich związków, obdarzonych licznym potomstwem, nie jest jednak w istocie udzielaniem rozwodów przez sądy kościelne. Niestety, mimo olbrzymiej, często chaotycznej dyskusji jaka rozgorzała w przestrzeni publicznej, Kościół hierarchiczny nie zechciał dotychczas zabrać głosu.
Podstawowe zagadnienie, jakie należałoby rozstrzygnąć polega na pytaniu: jak bardzo powszechne jest stwierdzanie nieważności małżeństw z długim czasem pożycia i potomstwem?
Inna bowiem jest sytuacja, jeśli są to jednostkowe wypadki, co innego, gdy stało się to notoryczne. W pierwszym wypadku katolicy w Polsce nie mieliby powodu niepokoić się tym, co wydarzyło się w Łagiewnikach - o ile oczywiście nie doszło do naruszenia prawa kościelnego. Jeśli nawet jednak miałoby to na tym polegać - chodziłoby o eksces, wydarzenie jednostkowe. Co innego, jeśli jest to proceder powszechny.

Z tego powodu zwracam się z uprzejmą prośbą. Jeśli Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego posiada dane obrazujące, w jakim okresie od ceremonii ślubnej składany jest pozew o stwierdzenie nieważności i ile dzieci przychodziło na świat z tych związków - celowym byłoby ich upublicznienie. Być może w ogóle spowodowałoby to zamknięcie dyskusji, o ile dane nie są niepokojące. A jeśli są, to właśnie dobro Kościoła wymaga, żeby zagadnieniu się przyjrzeć, a katolicy mają prawo o tym wiedzieć.
Wydaje się, że odruchowa niechęć dużej części katolików w Polsce obudzona wydarzeniami łagiewnickimi, wynika z poczucia moralnego, iż stan prawny nie może eliminować stanu faktycznego. Trwający wiele lat związek, z którego przychodzi na świat potomstwo, jest faktycznie małżeństwem, a próby uznania tego za niebyłe na podstawie normy prawnej, musi w chrześcijańskiej tradycji budzić skojarzenia z wypaczeniami faryzeizmu - piętnowanymi przecież przez Chrystusa Pana, założyciela Kościoła.
W istocie problem zdaje się jeszcze poważniejszy. Przez stulecia strzeżenia swego podstawowego depozytu, jakim są sakramenty, Kościół zawsze dbał o to, by nie były one relatywizowane do nastawień psychicznych, emocjonalnych czy nawet duchowych. Jako najbardziej istotne uważano zawsze, czy osoba daną czynność liturgiczną sprawująca, ma intencję czynienia tego, co rozumie przez to Kościół. Jeśli z tej perspektywy przyglądać się małżonkom udzielającym sobie sakramentu małżeństwa, to brak rozumienia intencji Kościoła może dotyczyć chyba tylko osób na pograniczu poczytalności. A jeszcze trudniej zrozumieć, na czym mogłoby to polegać, jeśli osoby takie podejmują normalne pożycie, trwające wiele lat, wręcz łączonego z przynajmniej objawami życia religijnego. Przesuwanie ważności małżeństwa w kierunku badania podmiotowej predyspozycji małżonków i to po tym, jak ich związek po latach faktycznie się rozpadł, będzie na końcu rzutować na rozumienie także innych sakramentów. Problemy te zresztą są w historii Kościoła przecież znane, gdyż dokładnie to stanowi przedmiot rozbieżności z protestantyzmem.

Z tych powodów pozwalamy sobie skierować do Księdza Dyrektora naszą prośbę. Gdyby była możliwa publikacja takich danych, być może stałoby się to dobrą okazją dla wyrażenia nauczania w imieniu polskich biskupów, przez Konferencję Episkopatu Polski. Pozostawianie obecnie zagadnienia bez takiego komentarza, postawi wielu katolików w stanie zagubienia, a dla tych, którzy patrzą na zewnątrz, będzie przyczyną dla wyrabiania sobie dalszego błędnego wyobrażenia o Kościele, zwłaszcza moralnym nauczaniu.

26.07.2020r.

Ryszard Skotniczny, Stowarzyszenie Europa Tradycja
Tadeusz Matuszkiewicz, Klub Inteligencji Katolickiej, Mielec

Do wiadomości:
Ksiądz Arcybiskup Salvatore Pennacchio Nuncjusz Apostolski w Polsce,
Ksiądz Arcybiskup Stanisław Gądecki Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski,
Ksiądz Arcybiskup Wojciech Polak, Prymas Polski,
Ksiądz Biskup Artur Miziński, Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski,
Ksiądz Biskup Wiesław Śmigiel, Przewodniczący Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu
Ksiądz Dyrektor Przemysław Drąg, Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin

Zamknięcie kościołów przed wiernymi, zwłaszcza na czas Świąt, rodzi wiele pytań. Niektórzy stawiają z tego powodu zarzuty biskupom i kapłanom. Trzeba jednak dobrze określić, co się właściwie wydarzyło. Dopiero wtedy wyjaśniać wątpliwości.

Władza państwowa wydała zakazy dotyczące tego, co dzieje się w kościołach, a biskupom pozostało jedynie robiąc dobrą minę do złej gry się z tym pogodzić. Dlaczego właściwie tak się stało? Co się dzieje w stosunkach państwo - Kościół, że tak to wygląda?

PRZECIW ŁAMANIU KONKORDATU - PODKARPACIE PYTA O LEGALNOŚĆ DZIAŁAŃ WŁADZY - OGRANICZENIA W KOŚCIOŁACH

Ostatnie jednostronne decyzje władzy państwowej o tym, co ma się dziać w świątyniach, są łamaniem Konkordatu. Nie chodzi nawet w pierwszym rzędzie o to, że są to decyzje głupie. Rzecz w tym, że podejmuje je władza państwowa, nawet bez konsultacji z biskupami.

Z tego powodu nie załatwia sprawy to, że obecnie władza państwowa z najgłupszych zarządzeń się wycofuje. Oczywistym nonsensem było ustanawianie, że w kościele, bez względu na wielkość, może być tylko pięć osób. Każdy, kto przez sekundę się nad tym zastanowił, doskonale rozumiał. Dlatego wątpliwe, czy było to w ogóle działanie w dobrej wierze.

Wycofanie się z bezsensownych regulacji nie załatwia sprawy. Trzeba ustalić, kto dopuścił się złamania Konkordatu. Doprowadzić, do wyciągnięcia konsekwencji. Tylko wtedy będziemy mieć jakąś gwarancje, iż w przyszłości nie będzie się to powtarzać. Politycy i urzędnicy pomyślą, co najmniej skonsultują z władzami kościelnymi to, co ulęgnie się w ich głowach.

Organizacje z Podkarpacia skierowały w tej sprawie apel do parlamentarzystów.

APEL DO PARLAMENTARZYSTÓW

Dbanie o dobro Kościoła, a więc wszystkich wiernych, jest w pierwszym rzędzie obowiązkiem katolików uczestniczących w życiu publicznym (parlamentarzystów) - zwłaszcza gdy chodzi o sprawy dotyczące stosunków państwo - Kościół. Od kilku tygodni władza państwowa jednostronnie, na dodatek przepisami niskiej rangi rozporządzenia decyduje o tym, co ma się dziać w kościołach. Zagadnieniem wtórnym jest, czy te decyzje są zasadne, mądre czy głupie. Istota zagadnienia sprowadza się do tego, iż ze złamaniem Konkordatu decyduje o tym jednostronnie władza państwowa. Postanowienia Konkordatu są jednoznaczne. O tym, co w świątyniach, decyduje strona kościelna (art. 1, art. 8 Konkordatu). Co prawda art. 8 ust. 5 Konkordatu przewiduje wyjątek od tych zasad, jednak bardzo trudno uznać, iż przepis ten mógłby być zastosowany obecnie. Może mamy do czynienia z zagrożeniem zdrowia i życia, ale natychmiastowe działanie z pominięciem powiadomienia Kościoła, z pewnością nie jest potrzebne. Nie jest to żadna sytuacja nagła, wymagająca natychmiastowego działania służb państwowych w taki sposób, że nie ma czasu na zawiadomienie władz kościelnych. Wobec tego katolicy mają prawo oczekiwać, iż podejmowane działania będą co najmniej wspólnymi, uzgodnionymi, strony państwowej i kościelnej.

Tym czasem, jak wynika z listu Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski skierowanego do Premiera w dniu 15 kwietnia w którym prosi o przemyślenie przyjętych rozwiązań, nic takiego nie miało miejsca. O tym, że nikt ze stroną kościelną nie konsultuje przekonaliśmy się także już następnego dnia, gdy w zapisach kolejnego rozporządzenia przewidziano, iż księża nie tylko będą musieli odprawiać Mszę św. praktycznie bez wiernych, ale na dodatek w maskach na twarzy. Dopiero kilka godzin przed wejściem rozporządzenia w życie panicznie zmieniano te nonsensowne zapisy gdy ujawniło się, jakie protesty katolików budzą.

Nie jest jasne, dlaczego strona rządowa narzuca katolikom aż tak nonsensowne rozwiązania. Jak słusznie w swym liście do Premiera zauważył Przewodniczący KEP, rząd znalazł sposób na to, by w sklepach ilość osób uzależniać od ich wielkości, a nawet w największej katedrze, jak w małym wiejskim kościółku, może być tylko pięć osób. Dyskusja o merytorycznych zapisach do drugi krok. W tej chwili należy ustalić:

1/ Intencją strony rządowej było wypowiedzenie Konkordatu przez złamanie jego zapisów?

2/ Kto odpowiada za naruszenie zasad współpracy państwa i Kościoła?

3/ Jeśli Konkordat nie został wypowiedziany, należy ustalić zasady współpracy w sytuacjach takich, jak obecna - decyzje są podejmowane wspólnie przez biskupów i rządzących, oraz ogłaszane wspólnym aktem, bądź oddzielnymi o analogicznej randze.

Należy odnieść się ze zrozumieniem do faktu, iż polscy biskupi powściągliwie działali w sprawie i dopiero Arcybiskup Stanisław Gadecki delikatnie zwrócił uwagę rządzącym na niewłaściwość ich postępowania. Zadziwia natomiast całkowity brak aktywności po stronie katolików uczestniczących w życiu publicznych. Dlatego apelujemy do posłów i senatorów o natychmiastowe podjęcie stosownych działań.

Ryszard Skotniczny, Stowarzyszenie Europa Tradycja, Kombornia

Tadeusz Matuszkiewicz, Andrzej Skowron, Klub Inteligencji Katolickiej, Mielec

Arkadiusz Iwasieczko, Spółdzielnia Socjalna Poldub, Dubiecko

Katarzyna Bednarz, Krzysztof Czeluśniak, Stowarzyszenie Jaślanie - Łączy nas Jasło, Jasło

Artur Szczepek, Instytut im. Romana Rybarskiego, Brzozów

Tomasz Filip, Nasza Bezpieczna Przyszłość, Jarosław

Jan Juszczak, Stowarzyszenia Mieszkańców Krosna, Krosno

Wczoraj Gdańsk - jutro Rzeszów?

 

Wczorajsze wydarzenia w Gdańsku pokazują już całkiem jednoznacznie, co obecnie dzieje się w Polsce. Planowa demoralizacja i walka z katolikami to dwie strony tej samej fałszywej monety. Organizowane w całej Polsce marsze z postulatami wprowadzenia do polskiego prawa homozwiązków i homoadopcji oraz nagonka na Kościół pod hasłami, iż to instytucja generująca ze swej istoty pedofilię. Jedną ręką propaguje się demoralizacje i zboczenia, a drugą zarzuca to samo Kościołowi, gdy okazuje się, że nawet niektórych duchownych udało się zwieść na złą drogę.

W najbliższym czasie wydarzenie takie jak wczoraj w Gdańsku, zapowiadane jest w Rzeszowie. Jasne jest, iż kampania prowadzona w kolejnych miastach nie ma znaczenia jedynie lokalnego, to część ogólnopolskiego przedsięwzięcia. Stąd nasz apel popierany przez organizacje z różnych części kraju. Jutro Rzeszów, a potem bronić trzeba będzie innych miast.

Przede wszystkim jesteśmy przeciwni konfrontacjom ulicznym z tego typu manifestacjami. Zwłaszcza z wykorzystaniem motywów religijnych. Nie jest to skuteczna metoda zaradcza na to, iż obecnie obowiązujące prawo nie pozwala się bronić mieszkańcom przed szerzeniem niemoralności na ulicach ich miejscowości.

Uważamy natomiast, iż samorząd danego miasta powinien podjąć w imieniu mieszkańców uchwałę wyrażającą ich niezadowolenie z faktu, iż w przestrzeni publicznej ich miasta szerzy się przekaz godzący w podstawowe zasady moralne, mający na celu zwalczanie rodziny, fundamentu społeczeństwa. Dobrze byłoby, gdyby uchwały popierające podjęły inne samorządy regionu.

Po drugie uchwały powinny zawierać apel do parlamentarzystów o uchwalenie prawa pozwalającego społecznościom lokalnym bronić się przed takimi zagrożeniami. Zgodnie z orzecznictwem trybunałów krajowych i zagranicznych prawo zgromadzeń nie jest prawem absolutnym. Może być z powodów moralnych ograniczane. Musi to jednak znaleźć wyraz w jasnej regulacji ustawowej.

W perspektywie planowanej na 22 czerwca tzw. parady równości w Rzeszowie apelujemy do radnych miasta o jak najszybsze podjęcie takich ustaw. Do innych samorządów o uchwały z wyrazami solidarności. A do posłów o natychmiastowe skierowanie stosownej inicjatywy ustawodawczej.

 

Ryszard Skotniczny

Europa Tradycja

 

Kazimierz Jaworski

Stop Laicyzacji

 

Fundacja S.O.S. Ochrony Poczętego Życia

Ryszard Halwa

 

Fundacja Narodowy Dzień Życia

Jacek Sapa



Niniejszy apel ma charakter otwarty, dla wszelkich innych organizacji popierających jego treść. Prosimy o kontakt.

Pan

Mateusz Morawiecki

Prezes Rady Ministrów

 Wydawane w ostatnim czasie rozporządzenia Rady Ministrów bardzo głęboko ingerują w to, co dzieje się w kościołach. Na ich podstawie administracja publiczna w wielu miejscach w kraju nakładała na parafie bardzo wysokie nieraz kary finansowe. Jednocześnie strona rządowa sama de facto przyznała, że postanowienia wprowadzanych przepisów były kontrowersyjne, skoro zapis (wprowadzony bezpośrednio przed Świętami Wielkiej Nocy…) o pięciu osobach w kościele bez względu na wielkość budynku, został wkrótce zmieniony.

Problem polega jednak na tym, iż biorąc pod uwagę postanowienia Konkordatu, działalność Rady Ministrów w tym względzie, powinna zostać uznana przez katolików w Polsce za w całości nielegalną. O tym, co świątyniach, decyduje strona kościelna (art. 1, art. 8 Konkordatu). Co prawda art. 8 ust. 5 Konkordatu przewiduje wyjątek od tych zasad, jednak bardzo trudno uznać, iż przepis ten mógłby być zastosowany obecnie. Może mamy do czynienia z zagrożeniem zdrowia i życia, ale natychmiastowe działanie z pominięciem powiadomienia Kościoła, z pewnością nie jest potrzebne. Bez wątpienia możliwe były transparentne dla wszystkich katolików uzgodnienia i ogłoszenie stosownych decyzji co najmniej równoległymi, analogicznej rangi aktami państwa i Kościoła.  A jeśli tak, to decydowanie jednostronnie przed stronę rządową o tym, co ma dziać się w kościołach, uznać trzeba za jawne bezprawie - złamanie bądź wypowiedzenie Konkordatu. Konsekwentnie - bezprawiem są nakładane obecnie kary finansowe.

W tej sytuacji wyrażone powinno zostać żądanie, by Rada Ministrów natychmiast, aktem o charakterze generalnym uchyliła wszystkie kary finansowe nałożone na parafie, umorzone powinny zostać wszelkie postępowania prowadzone w takich sprawach. Niezależnie od tego polscy katolicy mają prawo oczekiwać, iż zostanie wyjaśnione, a winni pociągnięci do odpowiedzialności za to, iż w ogóle doszło do sytuacji jednostronnej ingerencji władzy państwowej w to, co dzieje się w kościołach.

 30.04.2020r.     

 Ryszard Skotniczny, Stowarzyszenie Europa Tradycja

Tadeusz Matuszkiewicz, Andrzej Skowron, Klub Inteligencji Katolickiej, Mielec


Europa Tradycja

Stowarzyszenie Europa Tradycja

stowarzyszenie@europatradycja.pl      

Numer KRS: 0000763858         

2020, EuropaTradycja.pl