Jego Ekscelencja Biskup Adam Bałabuch

Przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

 

Jak ma się teoria do praktyki?

To pytanie, którego trudno nie postawić po opublikowaniu 3 października Komunikatu Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów ws. udzielania Komunii św. na rękę. Wniosek przedstawiony w Komunikacie brzmi, iż Komunia św. na rękę jest obecnie formą dopuszczalną, i nie powinno to być przez nikogo kwestionowane. Jednak uzasadnienie tego poglądu zawarte w Komunikacie, zdaje się z tym sądem nie korespondować. Zapewne nie tylko nas, nurtują w związku z tym pewne pytania, stąd pozwalamy jest sobie sformułować publicznie, kierując na ręce Waszej Ekscelencji.

 

1.  W pierwszej części Komunikatu kategorycznie postawione jest twierdzenie, iż „niewłaściwe i krzywdzące” jest, krytyczne odnoszenie się do udzielania Komunii św. na rękę. Stwierdza się wręcz, iż: "Potępiając jeden z godziwych sposobów przyjmowania Komunii świętej, wprowadza się nieład i podział w rodzinie Kościoła”. Przypomnijmy, iż w czasach, gdy praktyka ta zaczęła się pojawiać (pomijając nawet problem, czy to, jak obecnie ona się odbywa, ma cokolwiek wspólnego z praktykami starożytnymi), Stolica Apostolska stwierdziła: "W pewnym społecznościach i miejscach obrzęd ten nawet wprowadzono bez wcześniejszej zgody Stolicy Apostolskiej, a czasami nawet bez odpowiedniego przygotowania wiernych (Memoriale Domini, 1969)”. Także w ostatnim czasie, Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah pisał: "Troska o najmniejsze okruchy, troska o oczyszczanie świętych naczyń, nie dotykanie Hostii spoconymi dłońmi, stają się wyznaniem wiary w prawdziwą obecność Jezusa, nawet w najmniejszych częściach konsekrowanych hostii”.

Praktyka Komunii na rękę od początku była więc wprowadzana i lansowana bez zgody Stolicy Apostolskiej, a dyskusje w tej sprawie nie wygasły do dziś, również na najwyższych szczeblach Kościoła. Jakie są powody, dla których Konferencja Episkopatu Polski zakazuje debaty polskim katolikom? Jakie jest uzasadnienie dla sytuacji, w której propagatorzy tej praktyki mają wolność głosu, natomiast wyrażający wątpliwości co  tego, czy czyni ona zadość wymogom czci wobec Najświętszego Sakramentu, są pozbawieni przez Konferencję Episkopatu Polski prawa wypowiedzi?

Można pewnie twierdzić, iż prowadzenie debaty za pomocą billboardów, nie jest specjalnie szczęśliwie - ale z Komunikatu zdaje się wynikać coś więcej - zamiar sznurowania ust wszystkim katolikom, którzy mają wątpliwości co do tej formy udzielania sakramentu.

2. W szczególności należy postawić pytanie, czy katolicy nie mają prawa zgłaszać wątpliwości gdy podejrzewają, iż forma udzielania Komunii św. do ręki jest forsowana jako podstawowa a wręcz jedyna, pod pretekstem epidemii. Należy zauważyć, iż tak stało się w wielu krajach, a nie brakowało również głosów polskich biskupów, zdających się zmierzać w tym kierunku ("Wiernym, którzy przychodzą do kościoła, trzeba w jasny sposób przekazać, że Komunia św. udzielana jest na rękę, a w przypadku wyjątkowych potrzeb wskazać miejsce, gdzie kapłan będzie udzielał Komunię św. do ust”). Jakie są powody, by zamykać usta tym, którzy krytycznie ustosunkowują się do tego rodzaju planów czy wypowiedzi?

3. Za instrumentalnym traktowaniem epidemii, dla lansowania udzielania Komunii św. na rękę świadczy również po pierwsze to, iż samo udzielanie sakramentu wydaje się marginalnym zagrożeniem, a już z pewnością istnieją dobre powody by dyskutować, czy na pewno epidemicznie bezpieczniejsza jest komunia na rękę. Z jakiego powodu wyrażanie poglądów w tym zakresie ma być niedopuszczalne zwłaszcza, iż pojawia się coraz więcej opinii środowisk medycznych na korzyść tradycyjnej formy udzielania sakramentu?

4. W drugiej części Komunikatu wskazane są wymogi, jakie powinny być spełnione przy udzielaniu sakramentu na rękę. Opisywane są niezbędne czynności kapłańskie (ablucje), a wszystko to z ostateczną konstatacją: „podobnie powinni postępować wierni”. To zdaje się prowadzić do poglądu, iż udzielanie Komunii św. na rękę jest dopuszczalne, ale niewykonalne. Przynajmniej w praktyce. A już na pewno niezbędne wymogi nie są obecnie stosowane w zdecydowanej większości polskich parafii (o ile w którejkolwiek). W związku z tym, wyłaniają się następujące pytania:

Czy wierni i kapłani mogą zasadnie dojść do takiego wniosku, na podstawie lektury Komunikatu? A jeśli do takiego wniosku doszli i dla ich sumienia oznacza to przykazanie odmowy akceptacji tej formy, to mają do tego prawo? Jeśli tak, to czy wierni mogą poszukiwać celebracji, na której nie udziela się sakramentu w sposób, który naraża ich sumienia na poczucie, iż uczestniczą w czymś niegodziwym?

Czy kapłan, którzy w sumieniu rozpoznaje, iż nie jest w stanie w praktyce zrealizować udzielania Komunii św. na rękę w ten sposób, by wierni nie dopuszczali się profanacji (czyli by wierni postępowali w takich samych standardach, co wymagane od kapłanów - „podobnie powinni postępować wierni” - na czym miałyby polegać ablucje w przypadku wiernych?) - ma prawo, a wręcz obowiązek, odmówić udzielania Komunii św. w tej formie? W szczególności może chodzić np. o kapłanów starszych, czy z innych powodów nie do końca sprawnych, nie będących w stanie nawet kontrolować, co dzieje się udzielonym Sakramentem?

Czy z treści Komunikatu rozumieć należy, iż tam, gdzie nie jest realizowana wytyczna: “podobnie powinni postępować wierni”, np. nie ma możliwości ablucji dla wiernych - dochodzi do profanacji? A co najmniej, zasadnie, można żywić takie obawy?

Pozwolimy sobie również wyrazić żal, iż formułując Komunikat nie odniesiono się do jeszcze jednej, bardzo istotnej kwestii. W treści Komunikatu przywoływany jest podpisany przez Kard. Roberta Sarah list Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów o celebrowaniu liturgii w czasie i po pandemii covid 19. Czytamy w nim: "Określanie norm liturgicznych nie leży w kompetencji władz świeckich, lecz prawo kierowania sprawami liturgii mają tylko kompetentne władze kościelne”.

Tymczasem, przynajmniej na terenie województwa podkarpackiego, spotykamy się w ostatnim czasie z licznymi próbami stawiania się władzy państwowej w roli biskupów, czy nawet nad nimi co do tego, jak należy udzielać sakramentów. W szczególności niechlubną rolę odgrywa w tym zakresie Inspekcja Sanitarna.

W watykańskim dokumencie czytamy dalej: "Należyta dbałość o przestrzeganie norm higieny i bezpieczeństwa nie może prowadzić do wyjałowienia gestów i obrzędów, do nieświadomego nawet siania lęku i poczucia zagrożenia wśród wiernych”. Trudno uciec od podejrzeń, iż to właśnie jest intencjonalnym celem niektórych działań Inspekcji - wytworzenie u ludzi przekonania, iż księża, kościoły, a zwłaszcza sakramenty, są źródłem szczególnego zagrożenia. Może szkoda, że i ten aspekt nie został poruszony w obecnym Komunikacie, a całą uwagę skoncentrowano na zwalczaniu tych, którzy mają wątpliwości co do praktyki udzielania Komunii św. na rękę. Wiele osób może mieć chyba poczucie, że to nie koniecznie oni są w tym momencie głównym problemem liturgicznym polskiego Kościoła. Nawet, jeśli uznać, iż zdarzają się ekscesy w propagowaniu tego typu przekazów.

 

Stowarzyszenie Europa Tradycja, Ryszard Skotniczny, Prezes

 

do wiadomości:

Jego Eminencja Kard. Robert Sarah, Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

Jego Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup Adam Szal, Arcybiskup Archidiecezji Przemyskiej

Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Jan Wątroba, Biskup Diecezji Rzeszowskiej

Parlamentarzyści Podkarpacia

             Nasze stowarzyszenie zwracało się już do Państwa Parlamentarzystów, z wielu  praktykami władzy wykonawczej (Inspekcji Sanitarnej) w stosunku do katolików i Kościoła. Za wciąż aktualne uważamy obawy, iż podejmowane są działania mające na celu wtłoczyć ludziom choćby podświadome obawy, iż chodzenie do kościoła, zwłaszcza przestępowanie do sakramentów, stanowi źródło szczególnego zagrożenia epidemicznego.

 Obecnie zwracamy się w sprawie jeszcze bardziej bulwersującej. Działania władzy wykonawczej przyjmują formy co raz bardziej agresywne w stosunku do Kościoła. W poniedziałek 19 października przed Sądem Rejonowym w Leżajsku sądzony będzie kapłan w oparciu o zarzut, iż to księża są adresatem państwowego przepisu określającego ilość osób w świątyni, to na księdzu ciąży wyegzekwowanie, realizacja tych przepisów.

 Przepisy stanowione przez władzę wykonawczą pod pretekstem epidemii, obciążone są licznymi defektami, na co zwracano uwagę w piśmiennictwie, jak również w orzecznictwie. Ogłaszane rozporządzenia uznawać należy za tzw. samoistne, czyli nie znajdujące stosownego oparcia w delegacji ustawowej. Innymi słowy za takie działania władzy wykonawczej, które polega na przekraczaniu swoich uprawnień, przywłaszczaniu sobie uprawnień ustawodawcy, a więc Państwa Parlamentarzystów -  na dodatek takie przywłaszczanie które polega na przekraczaniu gwarancji konstytucyjnych. Dając przyzwolenie dla takich praktyk, Państwo Parlamentarzyści sprzeniewierzacie się w podstawowy sposób zaufaniu, jakim obdarzyli was wasi wybory, którzy powierzyli wam mandat właśnie po to, byście to wy wypełniali funkcje władzy ustawodawczej.

 Jeszcze bardziej nieakceptowalne, gdy w drodze takiej działalności władza wykonawcza wkracza na teren zastrzeżony dla Kościoła. Państwo polskie  w Konkordacie, jak również w ustawach wewnętrznych zobowiązało się nie ingerować w to, co dotyczy bezpośrednio kultu. Innymi słowy, władze państwowe nie posiadają kompetencji dla regulowania odnośnie tło tego, co dzieje się wewnątrz kościołów. Tym bardziej nakazywania kapłanom, co mają robić, czynienia z nich organów wykonawczych przepisów narzuconych Kościołowi przez państwo - a tego właśnie dotyczy proces, który rozpocznie się w najbliższych dniach w Leżajsku.

 Należy przy tym zauważyć, iż zgodnie z prawem kościelnym kapłan, zwłaszcza sprawujący nabożeństwo, nie może nikogo wyrzucić z kościoła, zwłaszcza z powodu przepisów porządkowych narzuconych przez państwo. Zdaje się to wynikać absolutnie jasno, z kanonu 1221 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi: Wstęp do kościoła podczas sprawowanych świętych czynności musi być wolny i bezpłatny.

 Z tych powodów apelujemy o podjęcie natychmiastowych działań, dla zatrzymywania tych całkowicie nieakceptowalnych prawnie i moralnie praktyk.

 Nasz apel kierujemy w szczególności do posłów: Kazimierza Moskala, Teresy Pamuły i Adama Śnieżka, którzy złożyli swój podpis pod projektem ustawy nr 569 oraz do posła Andrzeja Szlachty, który uczestniczył jako sprawozdawca w procedowaniu tego przedłożenia. Projekt ten mówi o tym, iż przedstawiciele władzy pozostaną bezkarni, cokolwiek by nie czynili, jeśli działo się to w związku z epidemią. W tym samym czasie Państwo Posłowie godzą się na ograniczanie praw, a wręcz prześladowanie zwykłych obywateli, na postawie wątpliwych merytorycznie i formalnie przepisów. Minimum przyzwoitości wymagałby, iż jeśli chcecie bezkarności dla siebie, swoich kolegów ministrów, to powinniście dodać do tego projektu przepis stanowiący o umorzeniu wszelkich postępowań przeciw zwykłym ludziom. Tym bardziej, iż wymiar sprawiedliwości zalany tymi, najczęściej absurdalnymi sprawami, może doznać z tego tytułu kolejnej zapaści.

 Ryszard Skotniczny, Prezes Stowarzyszenia Europa Tradycja

Sąd w Leżajsku uniewinnił księdza

Dzisiaj podczas rozprawy w leżajskim Sądzie Rejonowym Sąd uniewinnił księdza od zarzutów stawianych przez Policję

Na rozprawę nie stawił się oskarżyciel, czyli Policja. Nieobecny był także ksiądz.

Obrona księdza wnosiła, by oskarżyciel został jednak wezwany na rozprawę aby uzasadnił, dlaczego uważa, iż przepis mówiący o obowiązku zapewnienia nieprzekraczania ilości osób, ma spoczywać akurat na księdzu, który odprawia Mszę.

Jak wywodził adwokat, przepis nie precyzuje tego - jednak nie sposób uznać, iż jest to obowiązek powszechny, czyli że spoczywa na każdej osobie. Oznaczałoby to bowiem, że każda osoba, która wchodzi do kościoła ma obowiązek policzyć obecnych, a jeśli jest ich zbyt wielu, samemu wyrzucić się z kościoła. Podobnie nie można uznać, że ma to robić ksiądz, który odprawia Mszę - jak domaga się tego Policja, stawiając zarzuty w tym postępowaniu. Biorąc pod uwagę, iż czynność polegająca na nakazywaniu komuś opuszczenia jakiegoś miejsca, obejmuje działania władcze, w gruncie rzeczy należy dojść do wniosku, że odpowiedzialność za realizację tak zapisanego prawa obciąża właśnie Policję, a więc Policja oskarża o coś, co sama powinna zrobić.

Obrona powoływała się przede wszystkim na tę sama argumentację, która wcześniej doprowadziła sądy (np. słynny wyrok sądu w Kościanie) do wniosku, iż na podstawie takich rozporządzeń, nie da się karać ze względu na brak właściwego umocowania przepisów w ustawie a w szczególności ich sprzeczności z Konstytucją. W tej sprawie dodatkowo chodzi również o niemożliwość uzgodnienia rozporządzenia z umową międzynarodową - Konkordatem.

Sąd podzielił takie stanowisko. W obszernym ustnym uzasadnieniu Sąd również wskazał na ewidentne defekty rozporządzenia, które nie ma właściwego umocowania w ustawie, jak i na wątpliwości konstytucyjne. W szczególności Sąd wskazał na rangę praw wolności religijnych, konieczność jasnego stanowienia prawa, które wkracza w tak wrażliwe obszary. Sąd podkreślił, iż zgodnie z art. 235 Konstytucji, takie ograniczenia mogą być stanowione przepisami rangi ustawowej i to raczej w ramach stanów nadzwyczajnych, nie w rozporządzeniu, a na taki akt prawny powoływała się Policja oskarżając księdza.

Składamy podziękowania Panu Mecenasowi Ludwikowi Skurzakowi za objęcie w naszym imieniu opieką prawną i reprezentowanie księdza przed Sądem Rejonowym w Leżajsku.

 

Stowarzyszenie Europa Tradycja, Ryszard Skotniczny, Prezes

19 października 2020 roku

DLA ŻYCIA

Gdy Jan Paweł II odprawiał Mszę w Gnieźnie, podczas pierwszej pielgrzymki w 1979 roku, towarzyszył mu jeszcze kard. Wyszyński. Prawie dwie dekady później w historycznym mieście papież wspominał św. Wojciecha a świat wyglądał już całkiem inaczej. Rzeczywistość może w kilkanaście lat zmienić się nie do poznania i w sumie nie łatwo po ludzku to zrozumieć.
W 1997 roku w Gnieźnie Ojciec Święty poświęcił szczególnie dużo uwagi Europie. Mówił wówczas:

"U progu drugiego tysiąclecia naród polski zyskał prawo, by na równi z innymi narodami włączyć się w proces tworzenia nowego oblicza Europy". A dalej: "Do prawdziwego zjednoczenia kontynentu europejskiego droga jeszcze jest daleka. Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha. Ten najgłębszy fundament jedności przyniosło Europie i przez wieki go umacniało chrześcijaństwo ze swoją Ewangelią, ze swoim rozumieniem człowieka i wkładem w rozwój dziejów ludów i narodów. Nie jest to zawłaszczanie historii. Jest bowiem historia Europy jakby wielką rzeką, do której wpadają rozliczne dopływy i strumienie, a różnorodność tworzących ją tradycji i kultur jest jej wielkim bogactwem. Zrąb tożsamości europejskiej jest zbudowany na chrześcijaństwie. A obecny brak jej duchowej jedności wynika głównie z kryzysu tej właśnie chrześcijańskiej samoświadomości". Na zakończenie padły pamiętne słowa: "Tu, z tego miejsca, powtarzam wołanie z początku mego pontyfikatu: otwórzcie drzwi Chrystusowi! W imię poszanowania praw człowieka, w imię wolności, równości, braterstwa, w imię międzyludzkiej solidarności i miłości wołam: nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa. Dlatego mur, który wznosi się dzisiaj w sercach, mur, który dzieli Europę, nie runie bez nawrotu ku Ewangelii. Bez Chrystusa nie można budować trwałej jedności. Nie można tego robić odcinając się od tych korzeni, z których wyrosły narody i kultury Europy, i od wielkiego bogactwa minionych wieków. Jakże można liczyć na zbudowanie «wspólnego domu» dla całej Europy, jeśli zabraknie cegieł ludzkich sumień wypalonych w ogniu Ewangelii, połączonych spoiwem solidarnej miłości społecznej będącej owocem miłości Boga? O taką właśnie rzeczywistość zabiegał św. Wojciech, za taką przyszłość oddał swoje życie. On też dzisiaj nam przypomina, iż nie można zbudować nowego porządku bez odnowionego człowieka, tego najmocniejszego fundamentu każdego społeczeństwa".

Wczoraj w rocznicę wyboru Jana Pawła II polski Trybunał Konstytucyjny uczynił ważny krok dla rozszerzenia ochrony życia. Padło przy tym sporo głosów o mizerii moralnej Europy i wyższości naszego kraju. Można to tak widzieć. Jednak gdy Jan Paweł II zachęcał Polaków do procesów integracji europejskiej, nie taki program nam zadawał. „Europa potrzebuje Polski, a Kościół w Europie potrzebuje świadectwa wiary Polaków". Nie po to, żebyśmy patrzyli na Europę z poczuciem moralnej wyższości, której oni nie rozumieją. Jan Paweł II nigdy nie głosił programu konfrontacji z Europą, a dążenia, by przywracać jej chrześcijański fundament. Po ludzku można to dziś uważać za nierealne. Czy jednak w 1979 roku w Gnieźnie Ojciec Święty mógł przewidywać, w jakich realiach będzie przemawiał osiemnaście lat później?


Politycy Unii zarzucają Polsce łamanie zasad praworządności. Gdy jednak w kolejnych krajach ogłaszane są przepisy dopuszczające zabijanie dzieci przed narodzeniem czy eutanazję, nie padają pytania o naruszanie praw podstawowych. Oczywiście nie chodzi o to, by Polska miała propagandowy argument: wy się nie czepiajcie naszej praworządności, to my się nie będziemy pytać o to, że u was legalnie zabija się niewinnych ludzi. Zagadnienia moralne nie powinny w ogóle służyć dla politykierskich rozgrywek. Jeśli jednak chcemy realizować dziedzictwo Jana Pawła II, powinna nastąpić refleksja: w jaki nie konfrontacyjny, a dążący do odbudowania duchowej jedności kontynentu sposób przekazać nasze stanowisko innym narodom? Nawet, jeśli po ludzku dziś nic nie wskazuje na to, że ktoś gotów jest słuchać naszych argumentów?

Gdyby Jan Paweł II w 1979 roku uważał wszystko za niemożliwe, nie mógłby patrzeć z gnieźnieńskiego wzgórza w 1997 roku na Europę taką, jaką przez kilkanaście lat się stała.

23.10.2020r.

Życie

W słynnym punkcie 73 Evangelium Vitae Jan Paweł II określił klarownie, co przystoi katolikowi w życiu publicznym, gdy przychodzi mu uczestniczyć w stanowieniu o ochronie życia. W sytuacji, gdy obowiązują juz regulacje niemoralne, należy przede wszystkim dać jasny wyraz swoim poglądom, po drugie dążyć do ustanowienia przepisów w pełni zgodnych z zasadami etycznym, a jeśli jest to niemożliwe, przynajmniej takich, które są moralnie lepsze, niż wcześniej obowiązujące. Jak ma się to do obecnych wydarzeń w Polsce? Nie ma wątpliwości, iż wyrok Trybunału Konstytucyjnego, mimo pewnych wątpliwości prawnych i politycznych, merytorycznie zwiększa ochronę życia. Problem powstaje obecnie, gdy niektórzy politycy mówią, że trzeba uchwalić nawiązującą do tego orzeczenia ustawę.

Punktem wyjścia jest wcześniejszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, sygn. 26/96, wiązany z osobą prof. Andrzeja Zolla. Odwoływał się on klarownie do zasady, iż życie ludzkie nie może być relatywizowane. Prawnie orzeczenie dotyczyło jedynie przypadku dopuszczalności zabijania dzieci z powodów socjalnych, uznając to oczywiście za niedopuszczalne. Orzeczenie nie odnosiło się do innych przesłanek ustawowych, gdyż ówczesny wniosek tego nie dotyczył. W gruncie rzeczy obecny wyrok tylko odniósł zasady do przesłanki eugenicznej, konsekwentnie oceniając ją analogicznie jako sprzeczną z Konstytucją. Tu problemu nie ma, na gruncie pkt. 73 jest to niewątpliwie postęp.

Problem zaczyna się z najnowszymi propozycjami ustawy. Jeśli ma ona opisywać, iż jednak są przypadki dopuszczalności tzw. aborcji (gdy lekarze ocenią, iż dziecko i tak nie ma szans przeżycia), powstanie pytanie: czy sumując najnowszy wyrok Trybunału i ewentualną ustawę, nadal mamy do czynienia z poprawą? Wykreślamy przesłankę eugeniczna, ale wprowadzamy eutanatyczną. W istocie bowiem uznanie, iż w niektórych przypadkach wolno dokonać czynnego zabójstwa, jeśli nie ma nadziei na uratowanie życia, jest wprowadzeniem do polskiego prawa możliwości eutanazji. Na razie wyłącznie w stosunku do letalnych przypadków przed narodzeniem. Skoro jednak na mocy wyroku 26/96 mieliśmy stan, w którym polskie prawo nie dopuszczało relatywizacji życia, a teraz wprowadzimy przesłankę eutanatyczną wydaje się, że co do pryncypiów moralnych, na gruncie 73 Evangelium Vitae, trudno będzie mówić o "ograniczeniu szkodliwych aspektów”.

Oczywiście, w praktyce sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Wykreślenie przesłanki eugenicznej to uratowanie życia wielu osób tylko podejrzanych o wady genetyczne, w szczególności zespół Downa. Nie ma też wątpliwości, iż przypadki ciąży, gdy istnieje obawa o bardzo poważne nieprawidłowości rozwoju, to sytuacje skrajnie dramatyczne. Nie zmienia to jednak faktu - na gruncie fundamentalnych reguł moralnych rozmawiamy o złamaniu zasad, dopuszczeniu, choćby bardzo wąską (na razie) szczeliną, eutanazji. Doraźnie więc niewątpliwie ocalamy życie wielu dzieci. Niestety, istnieje obawa, że na dłuższa metę podkładamy niszczący ładunek wybuchowy pod moralne fundamenty państwa.

Stowarzyszenie Europa Tradycja

29.10.2020r.

EVANGELIUM VITAE Ojca Świętego Jana Pawła II do biskupów, do kapłanów i diakonów, do zakonników i zakonnic, do katolików świeckich oraz Do wszystkich ludzi dobrej woli o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego

 


Europa Tradycja

Stowarzyszenie Europa Tradycja

stowarzyszenie@europatradycja.pl      

Numer KRS: 0000763858         

2021, EuropaTradycja.pl